czwartek, 22 stycznia 2015

66.

3 miesiące później...

Aktualnie mieszkam z dala od problemów. Przeprowadzka to był świetny pomysł, razem z Sam zamieszkałam w Nowym Jorku. Wybrałam to miasto, ponieważ nie mam tu żadnej rodziny, ani kogokolwiek znajomego, więc uznałam, że będzie idealnie.
Mała sama zaczęła już gaworzyć, co jest mega słodkie.Szkoda, że Harry nie może tego widzieć, tak wiem. Już dawno miałam o nim zapomnieć, ale nie da się. To nie na moje możliwości, choć i tak się staram. Czasem tęsknie za Damon'em, a nawet chwilami żałuje, że tak po prostu uciekłam. Czuje się jak tchórz, no ale taki obrót sytuacji uważam za najlepszy. Szkoda tylko ,że Samantha musi wychowywać się bez ojca...

3 lata później...

Moje życie obróciło się po raz kolejny o 180 stopni. Zapisałam Sam do przedszkola, dzięki czemu mogę uczęszczać do pracy. Jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że mogę zacząć od nowa, sama z dala od wszystkich, aczkolwiek mój brat nie dął za wygraną i przez ten cały czas, gdy ja żyłam sobie normalnym życiem, on mnie szukał po całym świecie.  Wydawałoby się to nie do zrealizowania, a jednak jemu się udało. Może dlatego, że ma cały gang do swojej dyspozycji. W każdym bądź razie pewnego, normalnego dnia ktoś zapukał do moich drzwi, niczego nieświadoma, otworzyłam je. To co wtedy tam zobaczyłam wryło mnie w ziemie. Przede mną stał mój brat, we własnej osobie. Od tamtego dnia zamieszkał ze mną, poniekąd mi pomaga, ale tym razem płacić za mnie nie będzie. Obydwoje pracujemy, a Sam odprowadzam do przedszkola każdego dnia. Mieszkamy w piętrowym domku na obrzeżach miasta. Ogólnie Nowy Jork to ogromne miasto, dlatego wolę mieszkać z dala od tłoku, na ile tylko to możliwe. Sam bardzo polubiła Damon'a i uwielbia się z nim bawić. Często brat zabiera ją w przeróżne miejsca, z czego ona jest zadowolona. Jestem wdzięczna Damon'owi, że nie powiedział Zayn'owi gdzie aktualnie przebywam. Jeszcze jego by mi tu brakowało. Jak na razie nie chce go wiedzieć i szczerze wątpię, aby kiedykolwiek to się zmieniło.

Damon wiele mi pomaga, choćby nawet odprowadzaniem Sam do przedszkola, gdy ja nie dam rady. Teraz dopiero zrozumiałam, że warto jest mieć kogoś takiego blisko siebie...

Kilka lat później....

 - Sam wstawaj! - Już dłuższy czas próbuję obudzić córkę, aby wstała i zaczęła przygotowywać się do pierwszego dnia szkoły. Nie mogę uwierzyć, że moja mała Sam już ma 7 lat i właśnie zaczyna szkołę - piekło , które ja wcale nie tak dawno skończyłam. Razem z Damon'em odwozimy ją pod szkołę, jest dziś przepiękny dzień, aż szkoda wracać do szkoły czy pracy, ale niestety taka jest kolej rzeczy.

- Czekamy w samochodzie. Pospiesz się. - Powiedziałam do Damon'a, który szukał swoich butów. Tak jak powiedziałam, wzięłam Sam za rękę i udałam się do wnętrza pojazdu, po czym otworzyłam drzwi po stronie małej i zapięłam jej pasy. Chwile później Damon dołączył do nas i ruszyliśmy. Nie jechaliśmy jednak długo, gdyż szkoła do której zapisałam Sam jest na tyle blisko, abym równie dobrze mogła odprowadzać ją na piechotę. Gdy zaparkowaliśmy, wyszłam jako pierwsza i otworzyłam Sam drzwi, po czym pomogłam wysiąść. Po chwili Damon stał tuż obok mnie, zakładając plecak na małe ramiona Sam, która spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs. Posłałam jej wspierający uśmiech, po czym ta również lekko się uśmiechnęła. W jej oczach można było zauważyć strach, niepewność. Współczułam jej, gdybym tylko mogła poszłabym z nią , aby dodać jej odwagi, ale niestety nie mogę. Sam zaczyna już niemal prawdziwe życie, w którym musi brać odpowiedzialność za swoje czyny. Szczególnie w momentach gdy nie ma mnie przy niej, jest zdana tylko na siebie, co mnie trochę martwi, ale wierzę, że da sobie radę. 

Mam nadzieję, że będzie silną dziewczyną i w życiu znajdzie sobie wspaniałego męża z którym założy szczęśliwą rodzinę. Będzie dążyć do spełnienia najskrytszych marzeń, nawet jeśli mogłoby to wydawać się wręcz niemożliwe. 

W życiu wszystko można - zależy tylko od tego, jak mocno tego pragniesz. 

Harry. Możesz być z niej dumny. 

_______________________________________
Wow, a więc to był właśnie ostatni rozdział z serii Feeling, został nam jedynie epilog.
Wiem, że zawaliłam z rozdziałami, ale nie miałam weny, dlatego również kończę go dokładnie w tym momencie. Mam nadzieję, że podobał się wam ogólnie blog, gdyż ja jestem zadowolona, że odprowadziłam go do samego końca. Dodam jeszcze jeden post tak na marginesie, w którym pojawią się statystyki fanfiction z całej działalności :)

Do następnego :*

4 komentarze:

  1. Rozdział świetny :D Szkoda że go już kończysz :(
    Harry na pewno jest dumny z córki i Rose
    Fajnie by było gdyby mogła z Harrym w śnie porozmawiać
    Życzę abyś miała wenę :D :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bozieeeeee :'( wspaniały :'( rozumiem że nie masz weny ale co ja teraz będę robić ? Blogi mi się kończą a ten był najlepszy .... i życzę weny ! Dużo ... bardzo :P podziwiam Rose ... ja nadal się nie pogodziłam z jego śmiercią xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się z jego śmiercią nie pogodziłam

      Usuń
  3. Hej, skarbie :)
    Zapraszam na moje fanfiction o Harry'm "Psychic Love"
    Będzie mi miło jak wpadniesz i zostawisz po sobie jakiś komentarz :*
    http://psychic-love-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń