wtorek, 17 czerwca 2014

33.

Kilka dni później...

Harry zabrał mnie tego dnia do dość popularnej restauracji, praktycznie na drugim końcu miasta. Choć przyznam szczerze, że jedzenie było tam takie samo jak w zwykłych restauracjach tyle, że o wiele droższe. Nie rozumiem dlaczego Harry wybiera same najdroższe lokale. Mi to nie robi różnicy, ważne aby było smacznie.
- Przykro mi z powodu twoich rodziców. - Nagle z zamyślenia wyrwał mnie troski głos Harrego. Nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się tylko lekko. Gdy ktoś o tym mówi przypominają mi się te wszystkie chwile z nimi, a tego staram się unikać za wszelką cenę. Harry położył swoją dużą dłoń na mojej, małej. Spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział nadal nie tracąc kontaktu wzrokowego.
- To nie twoja wina. - Jego słowa uderzyły we mnie z ogromną siłą. Nie wiem czemu, ale po tych słowach jeszcze bardziej zaczęłam obwiniać się za śmierć moich rodziców. 
Chciałam odwrócić swoją uwagę od tego wydarzenia, więc zaczęłam jeść swoją potrawę, która już od dłuższego czasu leży obok mnie. Resztę kolacji zjedliśmy w ciszy, co jakiś czas spoglądając na siebie. 

Kolacja była bardzo smaczna, szkoda tylko że atmosfera między nami była cały czas napięta. Aż strach było się odezwać. Harry zapłacił za rachunek i wyszliśmy z restauracji. Nie lubiłam miejsca w którym się teraz znajdowaliśmy. Mniej więcej dlatego, że niedaleko jest most na którym zginęli moi rodzice. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Z zamyślenia wyrwał mnie gest Harrego, który właśnie otworzył przede mną drzwi od swojego samochodu, czekając aż ja wejdę . W mojej głowie nadal pojawiała się sytuacja śmierci rodziców.
- Dzięki. - Wymamrotałam zamyślona. Harry uśmiechnął się tylko lekko i sam wsiadł z drugiej strony. Nim się obejrzałam ruszyliśmy z charakterystycznym dźwiękiem. Wyjechaliśmy z parkingu i ruszyliśmy w stronę naszego domu. Gdy znów skręciliśmy zauważyłam, że jedziemy inną drogą. 
- Tędy będzie szybciej. - Odpowiedział na moje nie zadane pytanie. Gdy znowu minęliśmy zakręt spostrzegłam, że zaraz będziemy na moście o którym tak bardzo chciałabym nie wiedzieć. Harry spojrzał na mnie podejrzliwie, gdy zaczęłam się zastawiać czy robi to specjalnie. Tylko dlaczego miałby jechać tędy celowo? 
Nagle poczułam mocne uderzenie od tył. Dosyć mocno uderzyłam głową w schowek przede mną, co zajebiście bolało, tak na marginesie. Nagle zaczęliśmy jechać tak jakby zygzakiem. 
- Harry! - Krzyczałam, aby coś z tym zrobił. No przecież ścigał się kiedyś, więc pewnie nie raz już tak miał i umie wyprowadzić samochód z poślizgu. Przynajmniej mam taką nadzieję. 
- Zrób coś! - Nadal krzyczałam, jakby miało to coś dać. 
- No przecież robię. - Usłyszałam zdenerwowany głos Harrego. Czułam przerażający strach i ból. Bałam się, ponieważ w tym samym miejscu zginęli rodzice. Nagle cały samochód zaczął kręcić się na środku jezdni. Boże, żebyśmy tylko z ego wyszli cali! 
- Trzymaj się. - Harry spojrzał w moją stronę, gdy samochód nie przestawał się kręcić. Chwyciłam się siedzenia i czekałam na najgorsze. Gdy spojrzałam przez szybę zorientowałam się, że jesteśmy już na moście. Przecież tak mało brakuje, żebyśmy tak wpadli. Boże, już teraz wiem co czuli rodzice przed śmiercią. Na pewno zastanawiali się co będzie z nami.. ze mną. Tez bym tak robiła. Nagle spostrzegłam, że auto zwalnia. Powoli zatrzymał się już całkowicie. Harry szybkim ruchem odpiął swój pas i obszedł cały samochód aby dojść do mnie. Otworzył gwałtownie drzwi i odpiął również mój pas. Cały czas strasznie bolała mnie głowa i właściwie teraz dopiero to poczułam. Wcześniej strach przygaszał to uczucie. 
- Wszystko w porządku? - Spytał powoli wyciągając mnie z samochodu. Przytrzymałam się jego ramienia aby ustać normalnie na nogach. Kiwnęłam nieśmiało głową i spojrzałam na samochód. Cały był poobijany. A za nim.. dosyć daleko za nim. Stało drugie auto jak sadze jeep. Potężny sprzęt. Nie dziwie się, że tak nami pokręciło. Nagle zrobiło mi się strasznie słabo i moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Nie wiem czy to przez ten stres czy uderzenie, ale zrobiło mi się ciemno przed oczami, ale w uszach szumieć. 
- Rose? - Słyszałam głos Harrego, tak jakby z oddali aczkolwiek czułam jego ręce oplatające moją talie.  Po chwili już nic nie słyszałam, ani nie widziałam. Ani nawet nie czułam. 
Nicość. 
________________________________
Przepraszam, że tak strasznie długo nie pisałam, ale nie miałam weny. Strasznie zatrzymało mnie pisanie tego rozdziało, mam nadzieję, że teraz pójdzie już z górki.  

11 KOMENTARZY = NEXT <3    

11 komentarzy:

  1. Cudowny *.* nie wiem czemu ale wydaje mi sie, że Harry chciał spowodować ten wypadek, a moze sie myle? Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. G E N I A L N Y bardzo się cieszę, że jeszcze piszesz i, że oni nie zgineli. :')

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi się gorąco zrobiło :D Czekam na nexta ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Hey pisz dalej! Poleciłam twojego bloga znajomym i oni też go kochają! Wszyscy razem czekamy na nexta. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow *.* Naprawdę świetny blog ! Piszesz tak.. tak prawdziwie z uczuciami. Czekam na następny !
    Jeżeli znajdziesz czas i będziesz miała ochotę to zajrzyj do mnie ;)
    http://myworldmystoryxd.blogspot.com/
    Tak właściwie to dopiero jakby zaczynam xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam! czekam!! to jest świetne :) mnóstwo akcji a to jest to co lubię najbardziej!! Z niecierpliwością czekam na Następny^^

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie mogę.
    Myślałam, że zawału dostanę xd
    Masz szybko napisać następny :3
    Czekam niecierpliwie! C:

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny. Szybko pisz kolejny. :-*

    OdpowiedzUsuń